Blogerzy, firmy i niewypał

http://demotywatory.pl/3526766/Kazda-kobieta-o-tym-marzy

Złote lata blogosfery już przeszły. A to właśnie teraz specjaliści od marketingu zrobili największy nalot na blogosferę. Czy to dobrze? Jak to w życiu bywa są dobre i złe strony.

 

Na decyzję o zakupie wpływa opinia i rekomendacja innych. A coraz więcej osób wierzy opiniom szanowanych osób w Internecie, w tym blogerów. Wyniki badań mówią same za siebie.

Połowa konsumentów przyznaje, że pozytywne opinie w sieci wpływają na ich decyzję o zakupie. Dodatkowo w badaniach przeprowadzonych ostatnio na grupie kobiet, okazało się, że prawie 75% kobiet ufa rekomendacjom rodziny i znajomych, a ponad 60 % kobiet ufa opiniom, które czyta w Internecie na forach czy blogach.

 

Jak myślą niektóre firmy?

Z takimi informacjami trzeba zrobić nalot na blogerów. Zmusić ich do pisania pozytywnych opinii. W ogóle blogerzy powinni być darmowymi pracownikami i orędownikami firmy! Taki bloger to ma siłę. Namówimy do współpracy 100 albo 1000 i produkt będzie się nam sprzedawał jak świeże bułeczki… przecież praca z blogosferą to nic prostszego! Wyślemy masowe e-maile. Jak się zgodzi 30  ze 100 to będzie dobrze. Będziemy blogerowi narzucać swoje zdanie… przecież to tylko internauta.. a my jesteśmy ważną firmą.

 

BŁĄD!

To chyba jedna z najtrudniejszych działek w Internecie, czyli praca ze społecznością. A przede wszystkim pracą z blogosferą. To nie są byle jacy internauci. To są internauci, którzy są aktywni. Oni zdają sobie sprawę z tego, że ich czytelnicy ich szanują i liczą się z ich zdaniem. Są to internauci, którzy są w Internecie, bo tego chcą. Mają swoje zdanie. A kiedy będzie trzeba, to odzew na negatywne zachowanie będzie znacznie większy niż liczba pozytywnych recenzji!

 

A co robią osoby odpowiedzialne za współpracę z blogosferą?

Rozsyłają darmowe produkty do blogerów! I zbierają efekty… w postaci plagi blogerów, którzy stworzyli u siebie zakładki o współpracy z firmami lub założyli blogi tylko po to, aby wyciągnąć jak najwięcej korzyści materialnych od firm… a co więcej, blogerki nawet wymieniają się tzw. rozdaniami. Opisała to m.in. The Bertka Show kilka dni temu. Dodatkowo firmy wymuszają pozytywne recenzje nagrodami za najlepsze opinie (oczywiście, te pozytywne) – http://lilia.celes.ayz.pl/blog/2012/07/11/diamenty-sa-wieczne-eveline/

 

Ja raz dostałam propozycję otrzymania lodówki 🙂 – powiem szczerze, że przez chwilę się nad tym zastanowiłam 🙂

 

Dodatowo, warto zauważyć, że trend „rozdawnictwa” jest szczególnie widoczny wśród blogerek kosmetycznych i modowych. Gdzie w przypadku tych pierwszych powszechnie przyjęło się, że dziewczyny napiszą pozytywną opinię już za 5 złotych. Tak słabo oceniają swoją pracę i wiarygodność.

Dlaczego tak uważam? Ponieważ przejrzałam kilkadziesiąt różnych blogów, opinii i wpisów na FB takich marek jak Maybelline, Rimmel czy Eveline. Wystarczy dać próbkę, aby dostać pozytywny komentarz. Tam dziewczyny wręcz prześcigają się w otrzymywaniu darmowych kosmetyków. A u niektórych jest to nawet sposób na darmowe uzupełnienie kosmetyczki. Zapewne przyjemny, ale może doprowadzić to zniszczenia tej „niezwykłości opinii”, która jest w Internecie.

Przyznaję, że sama otrzymałam kosmetyki od Maybelline i Rimmel. Od Maybelline za przystąpienie do ich programu kilka lat temu, a od Rimmel za aktywność na ich stronie na FB.

 

Co jeszcze robią firmy? Wyrządzają sobie krzywdę

Rozmawiałam rano z koleżanką, która prowadzi blog o wizażu. Okazało się, że ostatnio marka Eveline zorganizowała akcję testowania najnowszych kosmetyków. Dziewczyny w zamian za kosmetyki zostały zobowiązane do napisania tylko i wyłącznie pozytywnych recenzji. Ponoć kosmetyczne blogerki poczuły się bardzo oburzone i zorganizowały  bojkot Eveline. Niestety,  mimo moich usilnych poszukiwań nie znalazłam nigdzie informacji o bojkocie, a jedynie szczęśliwe dziewuszki, którym udało się przystąpić do nowej wielkiej akcji testowania produktów Eveline.

Wydawałoby się, że oburzenie blogerek jest uzasadnione, gdyż osoby odpowiedzialne za współpracę z blogosferą, najwyraźniej same w niej nigdy nie uczestniczyły, jednakże… i tu właśnie to… co z tego, że kilka blogerek poczuło się urażonych, skoro dalej 100 innych za krem napisze pozytywne opinie i jeszcze dołączy link do strony!

Na szczęście (lub nieszczęście dla eveline) w blogosferze jest tak, że prawda w końcu wyjdzie na jaw.

 

Odchodząc od Eveline, to firmy popełniają również inne błędy. Przede wszystkim nie targetują swoich produktów do testowania. Moja zaprzyjaźniona blogerka opowiedziała mi o dwóch innych dziewczynach, które firmy zaprosiły do współpracy.

Pierwszej zaproponowano przetestowanie żeli nawilżających, które uprzyjemniają stosunek. Oczywiście, blogerka miała później napisać swoje wrażenia. Jaki błąd popełniła ta firma? Blogerka nie pisze o sexie! Więc, raczej nie zrobi wyjątku…

Druga dziewczyna otrzymała propozycję przetestowania plastrów podtrzymujących biust. W zamian za darmowy produkt miała napisać recenzję i zamieścić zdjęcia swoich piersi z plastrami… I tu też… nie trafili…

 

Chyba na dzisiaj ten elaborat skończę 🙂 Zapewne kiedyś wrócę jeszcze do tematu blogosfery 🙂

 

 


http://demotywatory.pl/3526766/Kazda-kobieta-o-tym-marzy

Zobacz także