Niestety, głównie o Facebooku

Na profilu u Pawła Tkaczyka na FB znalazłam ciekawą polemikę pomiędzy dwoma blogerami: http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/efektywnosc-pracy-social-media/ kontra http://studiumprzypadku.com/siedem-grzechow-glownych-prowadzenia-agencji-social-media/. Chciałam na początku napisać konstruktywny komentarz, ale mam tyle przemyśleń na ten temat, że żaden komentarz pod wpisem chyba by tego nie oddał (wyszedł jakiś bełkot).

Niestety, głównie o Facebooku…

1. Korzystać z wiedzy agencji SM – TAK, pozwolić na komunikację w moim imieniu- NIE

Gdybym miała własną firmę, nigdy bym nie pozwoliła, aby jakakolwiek agencja SM prowadziła w moim imieniu komunikację z użytkownikami! 

Jestem jak najbardziej za konsultacją, analizą i opracowaniem strategii i planu awaryjnego na wypadek problemu. A także za tym, aby korzystać z wiedzy agencji i doświadczenia w obszarze SM. Jednakże nie wyobrażam sobie sytuacji, aby ludzie, którzy znają się głównie na Social Media wypowiadali się w moim imieniu.

Wyobraźmy sobie sytuację (całkowicie wyimaginowaną, wymyśloną na poczekaniu). Mam firmę, która sprzedaje produkty budowlane. W sferze społecznościowej służy poradami dotyczącymi budownictwa. Użytkownik/Internauta/Potencjalny klient pyta się w naszym internetowym kanale komunikacji o tym jak odpowiednio połączyć cegły. Ile czasu zajmie specjaliście z agencji SM zdobycie odpowiedzi? Czy ta komunikacja będzie na pewno w czasie rzeczywistym i obustronna?

2. Od kiedy praca w SM jest liczona w ciągu 8 godzin?

Pracowałam jako redaktor. Opiekowałam się kanałami m.in. na FB. Rozmawiałam z internautami. Dodawałam posty itd… Miałam czas także na inne obowiązki. Ale wiedziałam jedno…, że komunikacja w SM nie trwa od 9. do 17…. Trwa o wiele dłużej i jest bardzo ważna. Czy jeżeli internauta zada pytanie, napisze wulgarny komentarz lub będzie wklejał łańcuszki na naszej tablicy po godz. 17. to ma czekać do 9. następnego dnia na reakcję? Chyba nie na tym to polega! Nie wspomnę już o kanałach, które są martwe w weekendy!

Do tego dochodzi jeszcze kwestia planowania wpisów (planowania strategii)… nie wystarczy założyć fanpage… i po prostu „coś” wrzucać (chyba, że to tylko część zabawy…)

Zresztą na temat błędów na FB można przeczytać tutaj: http://websem.pl/artykuly/3-zabojcze-bledy-w-marketingu-spolecznosciowym/

Myślę, że autor wypowiedział się w kwestii martwych profili i kupowanych fanów 🙂

3. Narzędzia ułatwiające prace w SM  – HootSuite czy Napoleon – Tak, ale z umiarem

Czemu nie? Jeżeli ktoś ma dużo kanałów do opieki, to jak najbardziej może się przydać. Tym bardziej, że jest tam możliwość publikacji czasowej, śledzenia komentarzy itd…

Jednak uważam, że kontakt z produktem natywnym musi być. Trzeba wiedzieć jakie zmiany są wprowadzane na Facebook, Twitter, G+ czy nk.pl . Do tego trzeba śledzić co robi konkurencja. Czy w narzędziach do publikacji treści w kanałach SM zobaczymy kampanie reklamowe konkurencji? Czy tam zobaczymy, co ostatnio jest modne w sieci? Czy tam zobaczymy, co się podoba naszym znajomym (spoza naszego fanpage)? Czy tam zobaczymy jak dokładnie wyglądają wrzucone przez nas posty? A swoją drogą, chyba korzystanie z nich przy małej liczbie kanałów jest nieopłacalne…. (są drogie).

4. Przestańmy się bić na liczby w kanałach SM

W niektórych komentarzach przeczytałam, że niedługo spece od marketingu stwierdzą, że marketing w SM nie działa. No pewnie! Jeżeli nie wiemy po co mamy fanpage… Jeżeli nie wiemy po co na tylu fanów! Kończą się czasy (albo już skończyły), kiedy to liczba fanów była odzwierciedleniem udanej akcji na FB. Fajnie, kiedy mamy wielu fanów. Mam pytanie, a jak wygląda w tych kanałach komunikacja? Czy to są fani, których na pewno interesuje dyskusja z nami na określone tematy? Czy to są fani, którzy polubili naszą stronę dlatego, że mamy wspólne zainteresowania? Czy to są fani, których interesuje, to co mamy im do zaoferowania? I wiele innych pytań…. (no chyba, że produkujemy właśnie kanał, który zamierzamy odsprzedać).

5. Co interesuje internautów?

Agencja thinkkong.pl/badała co interesuje polskich internautów… a dokładnie czym się dzielą w sieci. Ameryki nie odkryto, ale przynajmniej przeprowadzono badania. Nasi internauci najbardziej lubią dzielić się treściami zabawnymi i śmiesznymi! Czy kogoś to zaskakuje? I niestety… albo i stety…. takie materiały są pożądane. A więc bądźmy uczciwi i zamieszczajmy źródła, jeżeli sami takimi treściami nie dysponujemy.

Trzeba wiedzieć, co się chce osiągnąć… mówi się na to CEL

Pewnie jeszcze mogłabym pisać i pisać… ale tak naprawdę, kogo to interesuje?

 

P.S. Jeszcze jest jedna kwestia… od kiedy SM to tylko tu i teraz? To powinny być działania długofalowe….

 

Zobacz także